Pies na abonament
Jesteś alergikiem? Lubisz mieć najnowsze gadżety i schlebia ci, kiedy mówią o tobie: „technologiczny freak”? A może po prostu nie lubisz sierści na dopiero co wypranej i uprasowanej, czarnej koszuli? Sony ma dla ciebie pewne rozwiązanie – aibo.

Niestety, w 1999 roku pod choinką znalazłem konsolę PSXa, którego do dziś trzymam w gablotce. Zawsze, kiedy na niego spojrzę, przypomina mi on o raptownym, zastraszająco szybkim postępie technologicznym, bo obok niego stoją PS2 i PS3, a w blasku telewizora wygrzewa się PS4. A przecież to i tak drobny wycinek tego, jak zmieniła się branża gamingowa.

Spryt firmy Sony

Są jednak na świecie ludzie, którzy w święta w tym samym roku dostali coś znacznie bardziej wyjątkowego – psa robota, marzenie każdego dzieciaka (albo przynajmniej większości). Dlaczego nie było mi dane znaleźć aibo zamiast PSXa i móc teraz mówić, że uczestniczyłem w czymś przełomowym, w czymś na miarę odkrycia tajnego przepisu na sos do Big Maca? Ano może dlatego, że pies-robot kosztował wtedy 1600$.

W 2006 roku aibo potulnie wrócił do budy i aż do teraz smacznie drzemał. Człowiek ma jednak to do siebie, że jak coś zostanie mu odebrane, to za tym tęskni – miłość życia, smartfon czy pad do konsoli. Sony dostrzegło, że zapewne dorosłe już dzisiaj dzieciaki, które miały szczęście opiekować się elektrycznym psem pod koniec XX wieku strasznie za nim tęsknią, toteż japoński koncern obudził swojego pupila i nieco go podrasował.

Po co kupować sprzęt do VR, skoro można kupić aibo

Teraz pies ma OLED-owe oczy i może poruszać się w 22 osiach, dzięki czemu ma przypominać żywe zwierzę. Również jego oprogramowanie zaktualizowano tak, aby mógł zbudować swego rodzaju „więź” ze swoim właścicielem. I teraz załóżmy, że właśnie zapałałeś do aibo miłością gorętszą niż ta, która łączyła Romeo i Julię. No to bookuj bilet do Japonii, bo tylko tam znajdziesz robo-psa. A, no i szykuj 1700 dolców. Nadal zainteresowany?

No to musisz wiedzieć o jeszcze jednej rzeczy – aibo jest psem na abonament, 26$ miesięcznie. Po co to, na co to? Niestety, bez comiesięcznej opłaty twój pupil będzie „out of date”. Nie będzie mógł łączyć się z Wi-Fi, nie będzie pobierał aktualizacji z chmury i nie będzie robił backupu danych. Czekajcie, czy ja nadal piszę o… psie?

Z drugiej strony chyba nie powinno mnie to aż tak dziwić. Dzisiaj dążymy w kierunku „abonamentyzacji” rzeczywistości. Biznes szuka nowej płaszczyzny dochodu, a abonament wydaje się idealnym rozwiązaniem. Jest to też na pewno wygoda dla użytkownika i pewien sposób wyróżnienia, że jest w takim momencie życia, że może sobie pozwolić na uiszczanie stałej opłaty za przyjemności.

Dzisiaj dążymy w kierunku „abonamentyzacji” rzeczywistości.

Od książek do smacznej apki

My, jako Polska, również możemy pochwalić się rewolucyjnymi rozwiązaniami w zakresie abonamentów. Takim sztandarowym przykładem jest Legimi, które za stałą miesięczną opłatę umożliwia dostęp do kilkudziesięciu tysięcy książek. Od ponad dwóch lat korzystam i szczerze polecam każdemu, kto pochłania książki w ilościach do potęgi n-tej. Co ciekawe, było to pierwsze takie rozwiązanie na skalę europejską.

My, jako Polska, również możemy pochwalić się rewolucyjnymi rozwiązaniami w zakresie abonamentów. Takim sztandarowym przykładem jest Legimi.

Jedzenie też doczekało się update’u do dzisiejszych czasów. Aplikacja GoOut jest odpowiedzią na potrzeby dzisiejszego rynku. Wykupujemy roczny abonament (im bliżej końca roku kalendarzowego, tym jest on tańszy), a w zamian otrzymujemy kupony do wykorzystania w przeróżnych restauracjach. Cały myk polega na tym, że płacimy tylko połowę ceny droższego dania głównego, ale musi iść z nami osoba towarzysząca oraz wielokrotności dwójki (mamy po trzy kupony na każdą z restauracji). Jest to wspaniała okazja do tego, aby za przystępny pieniądz zjeść w naprawdę porządnych miejscach, z reguły poza zasięgiem naszego portfela.

Jednak nawet teraz, po przytoczeniu tych kilku przykładów, mam mieszane uczucia, co do tworzenia psa-robota na abonament. Wiem, że to są dopiero początki rewolucji, ale czy nie lepiej pójść do schroniska i dać dom psiakowi, który nie będzie potrzebował Wi-Fi do tego, aby nas pokochać?


Polecamy artykuł:

Z Polski na Marsa

Zaufali nam

© 2018 Koncept All rights reserved. Made by ORDER GROUP